Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mysza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mysza. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 sierpnia 2015

Powrót ...

Ostatni czas obfitował w pytania: "co z tym Twoim blogiem ?". Cóż miałam odpowiedzieć ? Jedynie "nic" i "cisza" nasuwały mi się jako odpowiedzi. Tak właściwie to koło września rok temu doszłam do wniosku, że umrze śmiercią naturalną - powoli, cichutko, przecież i tak nie wiele osób go zauważyło. Długo w sobie trawiłam zarzut bliskiej mi osoby, że pisząc go próbuję naśladować naszą wspólną koleżankę. Ale dziś rano obudziłam się i postanowiłam, że nie będzie tak. Od dziś wracam. Dalej będę pisać albo może znowu będę pisać. Tyle się we mnie pomysłów kotłowało i nie miałam, gdzie tego opisać. Czuję, że potrzebuję tego. Muszę czasem z siebie coś wyrzucić. Czasem mam ochotę napisać jak cudowne są moje dzieci, ile dają mi radości, czasem jak zmęczona jestem po nieprzespanej nocy lub jak nie radzę sobie z dużym, pewnym siebie uczniem klasy pierwszej. Dlatego wracam. Wracam do pisania częściej.  Dziś jestem pewniejsza siebie, bo teraz wiem, że chcę mieć tu swoje miejsce i jednak kogoś interesuje co z tym blogiem będzie dalej. To bardzo miłe uczucie, a powrót "małych łapek" cieszy mnie wielce.



wtorek, 27 maja 2014

Cieszymy się chwilą.

W tym roku Dzień Matki obchodziłam podwójnie - po raz pierwszy z dwójką u boku. Specjalnego świętowania nie było. Jak stwierdził Albert wspaniały prezent będzie w piątek. W tym dniu u niego w przedszkolu odbędzie się przedstawienie z okazji Dnia Mamy oraz Taty, a także festyn z okazji Dnia Dziecka.
Ale odkąd jestem mamą 26 maja to u nas w domu początek Tygodnia Dziecka. Będziemy świętować codziennie i sprawiać sobie małe przyjemności. Liczy się dla mnie radość mojej malutkiej córeczki i uśmiech synka, a do szczęścia nie potrzeba wiele. Wczoraj był wspólny spacer i pyszne włoskie lody, a do tego koszyczek polskich truskawek, które wcinaliśmy na ławeczce przy placu zabaw. Piasek zgrzytał w zębach, ale radość wielka. Albert wyszalał się na drabinkach, konikach, karuzelach i huśtawkach. Klara wyspała się w wózeczku - prawie dwie godziny snu jednym ciągiem - cud! A ja podglądałam delikatny uśmieszek na malutkiej twarzyczce, słuchałam gromkiego śmiechu i dzielnie pilnowałam "patykowych" zdobyczy. Ot taki sielankowy obrazek. Ale cóż na to poradzę, że to te małe stworki - potworki są dla mnie najważniejsze i dla nich budzę się rano, one i A. stanowią sendo mojego życia. Kocham moje szkodniki i kocham być mamą !

http://media-cache-ec0.pinimg.com/originals/d5/f4/e2/d5f4e230003d30f7b3814f382b358149.jpg


piątek, 23 maja 2014

To już 4 miesiące ...

Miało być wczoraj, ale pogoda nas rozleniwiła. Panowie nasi pojechali sobie razem na wycieczkę, więc i my zrobiłyśmy sobie babski dzionek. Ja malowałam paznokcie, a Myszka obserwowała co to takiego. Ale wróćmy do naszego podsumowania.
Kolejny miesiąc minął. Panna Klarcia rośnie jak na drożdżach, staje się coraz bardziej słodka i kochana. Rano budzi mnie swoimi łapkami, które wędrują po całej mojej twarzy. To obecnie najlepsza zabawka, oprócz własnych dłoni i powoli poznawanych stópek. Można mamę złapać za policzek, pociągnąć za wargę, a najlepiej, jak się uda, to łapiemy za włosy i nie puszczamy, choćby nie wiem co. Mama czasem wtedy krzyczy: "auuu", ale wtedy mordka śmieje się i ciągnie jeszcze mocniej. Taka moja mała córeczka, co w rączce ma chyba więcej siły niż Pudzian. Obecnie wszystko zanim zostanie zaakceptowane do zabawy, musi przejść test paszczowy. Mysza liże, próbuje i jak jest ok to można się bawić. Do ukochanego króliczka dołączyła żyrafka SkipHop oraz słonik pełen niespodzianek z malutką myszką za uszkiem. Zabawa na macie obecnie pochłania Klarę na dłuższy czas. Nawet dalej oddalone zabawki nie są dla niej kłopotem, tak sprytnie obraca się już z plecków na brzuszek i odwrotnie, że w ciągu paru sekund potrafi się doturlać do tej jednej, konkretniej zabawki. A jak trzeba to można leżąc na pleckach poodpychać się nóżkami i też dotrzeć w wybrany punkt. Ulubiona pozycja do zabawy i odpoczynku to nadal ta na brzuszku. Ćwiczy dziewczyna wytrwale mięśnie ramionek i podnosi się już dość wysoko na nich. 


Drzemki w ciągu dnia pozostają bez zmian. Od 20 do 30 minut i koniec. Za to wieczorem już od 19 słodko śpi i dwa razy zaskoczyła mnie dopiero pobudką o 5 rano.
Jak na dużą kobitkę przystało wagę mamy zacną - 7800 g. Słodki ciężar do dźwigania dla mamy, przecież to w jej ramionach najlepiej się zasypia.
Ubranka też szybko stają się coraz mniejsze. Już nosimy rozmiar 74. Na bieżąco trzeba uzupełniać garderobę. Ale z rozsądkiem. Jeszcze czas na sukienki z mini rodini, niech Mysza zacznie stawiać pierwsze kroczki. Wtedy będę szaleć.
Za nami pierwszy test samodzielności - Klarcia dobrze się bawiła z babcią i dziadziusiem w ostatnią niedzielę, kiedy to mama z Albertem imprezowali w Kryspinowie. Podobno obyło się bez płaczu i tragedii. Chyba ze strony Myszy, bo mnie na widok tych wszystkich maluszków na warsztatach jeszcze bardziej tęskniło się do kochanej marudki.






Co potrafi czteromiesięczne niemowlę:
  • trzymane pionowo stara się mocno trzymać główkę,
  • leżąc na brzuchu próbuje podnieść klatkę piersiową opierając się na przedramionach,
  • dość mocno i pewnie stara się chwycić grzechotkę lub palce rodzica,
  • z uwagą wpatruje się w malutkie przedmioty,
  • wyciąga rączkę po przedmiot, który wzbudza zaciekawienie,
  • piszczy z zadowolenia,
  • podciągane do pozycji siedzącej stara się utrzymać główkę w jednej linii z tułowiem,
  • przewraca się z brzuszka na plecy lub odwrotnie,
  • zwrócić się w kierunku, z którego dochodzi głos, zwłaszcza mamy,
  • śmieje się - czasem głośno.

wtorek, 20 maja 2014

Gdzie znika króla ?

Miało nie być takich tematów tu poruszanych, miała się nie zachwycać nad zawartością pieluchy, miałam nie pisać, że w naszym domku to temat prawie nr 1. Przecież to nie wypada tak informować całe internety, że jak A. dzwoni z pracy zapytać co u nas to pyta czy Robak i Myszka są po czy przed. Ale temat został wywołany w komentarzu więc podałam się.
U nas w domku nikt nie chodzi robić kupki, u nas robi się klocka. Tradycję tą wprowadził nasz syneczek kochany, kiedy nie mógł dogadać się z tatą czego chce. Rozmowa, zmieniająca nasze spojrzenie na te sprawy, miała miejsce jak Albert miał około 3 lat i troszkę ciężko było go zrozumieć.

Robak: Tata chce tupe!
A.: Co się dzieje synku ? Kupa czy zupa ?
Robak: Tata KLOCEK!
I poleciał do kibelka.

Od tej rozmowy wszystko się zmieniło. Klocek rządzi! Albert kiepsko wymawia literkę "K", ale w tym wyrazie niestanowi ona dla niego żadnego problemu. Ogólnie zabawa klockami w naszym domku nie stanowi problemu. Moje dzieci mają genialną przemianę materii i potrafią mnie zaskoczyć 2-3 razy dziennie. Od czego to zależy to nie wiem, chyba po tatusiu, który zalicza trójeczkę, a czasem i czwóreczkę. Wszyscy znajomi wiedzą co potrafi A. Nie będziemy tu robić sobie żartów z mojego mężusia, skoro temat się nawinął to jak właściwie jest z tą kupką u dzieciaków młodszych i starszych.
Trudno mi to określić, bo moje dziecię starsze tylko raz w życiu miało zatwardzenie, nawet jak pierwszą marchewkę mu podałam to oprócz zmian kolorystycznych nich objawów brak. Klarcia jedząc pierś potrafiła robić kupkę w trakcie i jeszcze po i tak parę razy na dzień. Teraz się ustabilizowała i są dwie lub trzy na dobę.


Ale wiem, że temat kupki czasem spędza mamuśkom sen z powiek. Bo czy ta kupka to ma być taka, a jeśli wypróżnia się tylko raz na kilka dni, a on w ogóle te kupki robi takie brzydkie, a tak dziwnie pachną, a czy taka płynna ma być. Jak to mi powiedziała raz pediatra dopóki nie widzisz w niej śluzu lub, co gorsza, krwi jest ok. Niemowlaki dopiero kształtują swój układ pokarmowy i wszystko może rożnie przebiegać. Jeden je pierś, drugi butle i każdy będzie miał inne kupki. Nawet jeśli kupka jest zielona nie należy popadać w panikę. Taka kupka dość często pojawia się u dzieci, które są na mieszance HA lub jeśli przyjmują dodatkowe żelazo. Trzeba maluszka obserwować i sprawdzać czy nie pojawia się krew lub śluz, bo to już świadczy o biegunce. Kupki niemowlęce mogą mieć barwę jasnożółtą, żółtą, miodową, musztardową lub jasnobrązową. Może być bardziej lub mniej płynna, może zawierać grudki, ale to już jest charakterystyczne dla niemowlaków, które przyjmują stałe pokarmy. Kupki też różnie pachną, jeśli dzieciaczek jest karmiony piersią to zazwyczaj taka kupka ma kwaśny zapach, ze względu na pałeczki kwasu mlekowego, które mają zbawienny wpływ na kształtujący się układ pokarmowy. Ile dzieci tyle kupek, ale najważniejsze to, że ta kupka jest. Aha, podobno jeśli maluszek zrobi kupkę podczas kąpieli to przynosi trzeba puścić totka, więc życzę powodzenia. Nam się trafiły już dwie, ale jeszcze żadnej szóstki nie udało się ustrzelić. Ale kto wie co jeszcze przed nami :)